AZJA PODRÓŻE Tajlandia

Park Narodowy Khao Yai w Tajlandii – czy warto?

Park Narodowy Khao Yai w Tajlandii

Park Narodowy Khao Yai

Dżungla na wyciągnięcie ręki dla każdego? Park Narodowy Khao Yai znajduj się ok. 180 km na północ od Bangkoku. Rezerwat zajmuje obszar ponad 2100 km².

Na głównej stronie parku narodowego znajdują się informację, że zamieszkiwany jest on przez takie ssaki jak: słonie, makaki, jelenie, gibony, jeżozwierze oraz rzadko spotykane niedźwiedzie słoneczne i azjatyckie. Khao Yai może się pochwalić także największą populacją dzioborożców w Tajlandii. Oprócz tego spotkać tam można wiele gatunków węży, pająków i innych gadów.

Park Khao Yai – jak się dostać z bangkoku?

  • Autobusem z północnego dworca Mo Chit w Bangkoku  do miejscowości Pak Chong  niestety nie jest to ani trochę nowoczesny dworzec, nie ma żadnych tablic elektrycznych i do samego końca nie wiedzieliśmy czy czekamy w dobrym miejscu na autobus – ok 30 zł za bilet
  • Prywatny mini-van 4 osobowy – 400 zł – do miejscowości Pak Chong bądź pod bramy Parku, wybór należy do Was

Dodam, że przystanek w mieście Pak Chong nie jest w żaden sposób oznakowany, a przynajmniej nie był podczas naszej wizyty. Autobus się po prostu zatrzymał i wszyscy krzyczeli  PAK CZONG, PAK CZONG, OUT!! Na szczęście zgodnie z opisem hostelu, w którym nocowaliśmy, do naszego noclegu było 10 min pieszo. Google Maps nas nie zawiodło i zaprowadziło do hotelu, który znajdował się w niewidocznej uliczce. 

Gdzie się zatrzymać i gdzie spać?

Jeśli chodzi o noclegi, to są do wyboru 2 opcje:

  • Blisko parku, klimatyczne domki, hosteliki – jednakże nie dojeżdża tam żadna komunikacja miejska.
  • W miejscowości Pak Chong – na którą my się zdecydowaliśmy.

Sama miejscowość w sobie nie ma praktycznie żadnych atrakcji lub my ich nie zauważyliśmy, jednakże muszę przyznać, że ma swój urok. Wieczorami odbywa się mały nocny trag. Wydarzenia tego typu organizowane codziennie są charakterystyczne dla Tajlandii. Tanie, przepyszne jedzenie do oporu, coś pięknego! Przez 3 dni krążyliśmy sobie bez celu, obserwując lokalne życie. Ludzie tam nie są  nastawieni  bardzo na turystykę więc nie musiałam się zbyt wiele razy targować. Prawie wszyscy byli bardzo życzliwi i uśmiechnięci.

Jeśli chodzi o nocleg, to poszukałam bardzo tani hostel Hello Hostel Pakchong, który w rzeczywistości wygląda nieco gorzej, jednakże gorąco polecam. Jeśli nie potrzebujecie do życia luksusów, to warto pomyśleć o tym miejscu. Prowadzony jest przez młode osoby, które cały czas chętnie służą pomocą (84 zł/noc/2 os.).

 

Na miejscu można wypożyczyć skuter, rower, zrobić parnie oraz kupić wycieczkę do Parku Narodowego Khao Yai. 

Ja wybrałam opcję z transportem/ trekkingiem/ przewodnikiem/ obiadem w cenie – za 30 euro. Zbiórka była kolejnego dnia o 6:30 obok dworca kolejowego, który znajduje się 3 minuty drogi pieszo z hostelu. Transport odbywa się pick-upem. Koniecznie weźcie bluzę z kapturem bądź jakąś chustę bo podczas przejażdżki wieje bardzo silny wiatr.

Trekking w Parku Khao Yai

Teraz gdy przypominam sobie pobyt w tym parku, to wracają do mnie mieszane emocje. Pamiętam, jak na początku byłam podekscytowana. Intensywne odcienie zielonego koloru, który mnie otaczał mocno zawrócił mi w głowie. Wędrówka z początku była bardzo łatwa. Później im głębiej w dżungli, tym robiło się trudniej…

W środku było bardzo gorąco i parno. Po 2 godzinach dostałam wysokiej gorączki i ledwo co szłam. Niestety nie było opcji, żeby się samej cofnąć. Oczywiście już sobie wmówiłam w międzyczasie, że na pewno mam jakąś tropikalną chorobę i nie wyjdę z tego.

Ledwo co, ale dotrwałam do końca wędrówki, lecz nie potrafiłam się już cieszyć tym co widzę. Nie miałam nawet ochoty iść oglądać słoni, które były nas tak blisko… 🙁

Wieczorem gorączka doszła do 39 stopni i utrzymywała się przez dwa dni. Na szczęście miałam ze sobą antybiotyk z Polski, który bardzo szybko postawił mnie na nogi.

Czy warto wybrać się do Khao Yai National Park?

Gdybym tylko miała okazje, na pewno wróciłabym tam ponownie.

Ta atrakcja nie znajduje się na listach MUST SEE, a szkoda! Chociaż w sumie może i lepiej… dzięki temu jest wyjątkowa.

Pomimo moich chorowitych wspomnień szczerze polecam to miejsce. Jestem pewna, że gdybym miała jeszcze raz okazje się tam wybrać, nie wahałabym się.

P.S Niestety jeszcze wtedy miałam starszy, ledwo działający telefon więc fotorelacja na pewno nie powala na nogi, ale w internecie na pewno znajdziecie dużo inspirujących zdjęć z tego miejsca. 

CZYTAJ DALEJ O TAJLANDII

  1. Tajlandia – gotowy plan podróży na 2 tygodnie,
  2. Tajlandia na własną rękę. Poradnik. 
  3. Bangkok. Co warto zobaczyć? Transport. Wskazówki.
  4. Lop Buri czyli miasto małp w Tajlandii. 
  5. Co spakować do Azji? Niezbędna lista. 

You Might Also Like

No Comments

    Leave a Reply